Klangor i fanfary – opowieści z Mazowsza

Chyba większość się ze mną zgodzi, że lato mamy nie najgorsze w tym roku, a szczególnie w kilka ostatnich weekendów słońce było dla nas łaskawe.  Gdy ładna pogoda dopisuje, jak mogą na to wskazywać piątkowe korki na wylotówkach warszawskich, większość mieszkańców wyjeżdża z miasta. Ale są i tacy, którzy nie wyjeżdżają na cały weekend, zamiast tego chcieliby przejechać się gdzieś na parę godzin poza Warszawę, coś zobaczyć i jednocześnie nacieszyć wspaniałą przyrodą.  Pozostaje pytanie gdzie. Niewielu z nas zna dobrze okolice Mazowsza, żeby wiedzieć jak takie miejsca znaleźć. I w tym miejscu przychodzi mi nam na pomoc książka Lechosława Herza –„ Klangor i fanfary – opowieści z Mazowsza ”.

Nie jest to na pewno lektura dla zwolenników wielkich miast. Autor, nota bene z zawodu aktor, niezwykle barwnie opisuje mazowiecką prowincję. Miasteczka i wsie znajdujące się na poboczach głównych dróg. Ja, chociaż wydawało mi się, że Mazowsze znam, po przeczytaniu tej książki doszłam do wniosku, że nie wiem o Mazowszu prawie nic.  Tak, więc książka ta jest dobrym przewodnikiem po regionie. Z niej dowiemy się między innymi o Dworze w Petrykozach, (który nie dawno spłonął), o Białym Słupie w pobliżu Jeruzala, o pięknej nadbużańskiej rezydencji w Rybienku, o drewnianych kościółkach mazowieckich, o malowanych chatach i jeszcze wielu, wielu innych atrakcjach niedocenianego Mazowsza.

„ Klangor i fanfary – opowieści z Mazowsza ” ma przeszło 460 stron, napisana jest bardzo przystępnie i czyta się ją bardzo szybko.  Dla mnie jedynym mankamentem jest wydanie.  Rozumiem, że chodziło o cięcie kosztów. Chociaż trochę szkoda, że zdjęcia które są w książce nie są kolorowe.

Link do książki Klangor i fanfary – opowieści z Mazowsza

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *