Guercino – Triumf Baroku. Wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie

GuercinoNie wiem jak Wam drodzy czytelnicy, ale mnie nazwisko, czy raczej pseudonim, Guercino nic nie mówiło. Owszem Caravaggio, Velazquez tak, ale Guercino zupełnie nic.  No cóż, ale nie jestem historykiem sztuki, powiem więcej, nawet nie bardzo się znam na malarstwie.  Z tym większą ciekawością wybrałam się na wystawę, która jest w Muzeum Narodowym od 20 września – „Guercino – Triumf baroku. Arcydzieła z Cento, Rzymu i kolekcji polskich”.

Malarz, Giovanni Francesco Barbieri zwanym Guercino, czyli „zezowaty” urodził się 08 lutego 1591 r.w Cento, małym miasteczku pomiędzy Bolonią a Ferrarą.  I można powiedzieć, że prawie całe życie tam spędził. Miał bardzo niezwyczajne życie jak na artystę, dlatego, że było bardzo zwyczajne.  Ciężko pracował całe życie. Umarł w roku 1666 w wieku 75 lat. Pozostawił po sobie ok. 700 prac. Od szkiców począwszy skończywszy na wielkich obrazach zdobiących kościoły i pałace.  Większość prac Guercino znajduje się w jego rodzinnym Cento, Bolonii i w Rzymie.  Niestety nie znalazłam wzmianki czy miał żonę i dzieci. Ale biorąc pod uwagę, że cały majątek zostawił siostrzeńcom, można założyć, że chyba był stanu wolnego.

Malował głównie obrazy o tematyce religijnej i mitologicznej. Trzeba pamiętać, że lata jego twórczości przypadają na czasy po Soborze w Trydencie. Wtedy właśnie sztuka religijna miała za zadanie poruszyć widza.  Miała budzić współczucie, wzruszenie, przerażenie.  I takie właśnie są obrazy Guercino.  Nawet współczesny widz, nie może przejść koło nich obojętnie.

Bohaterowie obrazów Guercina przyjmują wizerunki zwyczajnych ludzi. Matka Boska, często jest przedstawiana, jako zwykła, kobieta ze spracowanymi dłońmi. Jakby tego było mało, w obrazie Zmartwychwstały Chrystus ukazujący się Najświętszej Marii Pannie, ręce Matki Boskiej sprawiają wrażenie brudnych. Po prostu trzeba to zobaczyć.

Jednym z najbardziej znanych obrazów Guercina jest obraz pt. „Pasterze Arkadyjscy” – Arkadia – czyli mityczny raj.

I tutaj chciałabym Wam opisać ten obraz, tak jak ja go widzę. Już sam krajobraz, który jest gdzieś w tle, nie przypomina arkadii, powiedziałabym, że jest wręcz ponury. I do tego na pierwszym planie ta czaszka.  Nie jest to ładna, wypolerowana, czyściutka czaszka, ale taka pożółkła, wyjedzona przez robaki. Mało tego, na obrazie mamy mysz, która sobie coś jeszcze dojada z oczodołów.  Na kości ciemieniowej siedzi obrzydliwa, wielka mucha.  Na tym nie koniec, do czaszki powoli zbliża się gąsienica i jaszczurka, a gdzieś w oddali, na drzewie siedzi zamyślona sowa. I tak sobie myśli:, „za co by się tu zabrać: czy upolować mysz, czy może raczej jeszcze coś uszczknąć z czaszki?” Całej tej scenie przyglądają się dwaj pasterze. Według mnie, tacy trochę niemrawi. Tak jakby się zastanawiali, co to jest. Przyglądają się temu czemuś jeden z jednej strony a drugi z drugiej. W Arkadii, mitycznej krainie, gdzie nie ma żadnych trosk i chorób, takie coś – taka brzydka czaszka!  No i jeszcze ten intrygujący napis: Et in Arcadia Ego, którzy niektórzy tłumaczą, jako „ I ja żyłem w Arkadii”.

  Jest to ponoć najbardziej tajemniczy obraz Guercino. Wielu znawców malarstwa barokowego zastanawiało się, co malarz chciał nam przekazać.  Ja pokuszę się o moją interpretację – nie ważne gdzie żyjesz czy w Arkadii czy nie i tak cię będą po śmierci robaki obgryzać.  Jest to takie trochę ostrzeżenie dla tych „ beztroskich pasterzy arkadyjskich” – też tak skończycie!

Oczywiście każdy może sobie mieć swoją interpretację, ale żeby ją mieć trzeba się wybrać do Muzeum Narodowego i zobaczyć obraz na własne oczy. Wystawa będzie prezentowana do 02 lutego 2014, zachęcam wszystkich do obejrzenia.

http://www.mnw.art.pl/index.php/pl/aktualnosci/art256.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *