Pałac w Otwocku Wielkim koło Warszawy – miejsce internowania Lecha Wałęsy

W swoich poszukiwaniach różnych ciekawych miejsc w okolicach Warszawy dotarłam do Otwocka Wielkiego. Chciałam obejrzeć, trochę chyba zapomniany, pałac Bielińskich.  Historia Pałacu sięga roku 1682, w którym to rozpoczęto jego budowę. Miała to być letnia rezydencja Kazimierza Ludwika Bielińskiego. Zapewne było to w jakiś sposób powiązane ze ślubem tego ostatniego. Nota bene jego żoną została córka poety i zaufanego Królowej Ludwiki Marii Gonzagi – Jana Andrzeja Morsztyna.  Architektem prawdopodobnie był sam Tylman z Gameren.  Na początku XVIII częstym gościem pałacu był August II. Było kilka przyczyn jego częstych wizyt. Po pierwsze córka Bielińskiego była jedną z jego faworyt, po drugie często urządzano tutaj dla niego uczty i polowania. Po trzecie położenie pałacu w dość ustronnym, ale bardzo urokliwym miejscu sprzyjało prowadzeniu rozmów politycznych. I tak na przykład w tej to rezydencji miało miejsce spotkanie Augusta II z carem Piotrem Wielkim.

Po śmierci pierwszego właściciela, w 1713 r. pałac Otwocki przechodzi w ręce jego syna Franciszka Bielińskiego, późniejszego marszałka wielkiego koronnego. I tutaj należy trochę zejść z tematu Pałacu, a przejść na temat ulicy Marszałkowskiej.  A mianowicie, mniej więcej tam gdzie teraz jest skrzyżowanie ulic Marszałkowskiej i Królewskiej w Warszawie, znajdowała się warszawska rezydencja Marszałka Bielińskiego.  I było to na terenie jurydyki należącej do Bielińskich – Bielino. Kiedy Marszałek Bieliński, stojąc na czele Komisji Brukowej zajął się wytyczaniem ulic w Warszawie i ich uporządkowywaniem, za zasługi, jakie dokonał, ulicę, która przebiegała przez jego włości nazwano na jego cześć Marszałkowską. I tak jest po dziś dzień. I wracamy do Otwocka Wielkiego.  Marszałek przeprowadził remont w pałacu i zrobił z niego rezydencję całoroczną.  Pomagał mu w tym inny znany architekt warszawski, Jakub Fontana.

Marszałek umiera bezpotomnie i zostawia pałac w spadku swojemu bratankowi Michałowi. Synowie tego ostatniego będą ostatnimi z Bielińskich, w których władaniu był pałac. Następnie pałac trafia w ręce rodziny Kurtzów, a na końcu do rodziny Jezierskich.

Niestety majątek popadał już od końca XIX w. w coraz większą ruinę. Po drugiej Wojnie Światowej, mury pałacu ocalały, ale wystrój wewnętrzny uległ prawie całkowitemu zniszczeniu.  W 1946 roku podjęto prace renowacyjne.  W latach 50 mieścił się tutaj dom poprawczy dla dziewcząt, co chyba na dobre pałacowi nie wyszło.  Ale za to w latach 70 Pałac przechodzi swój renesans.  Zostaje przejęty przez Urząd Rady Ministrów, poddany zostaje kolejnej gruntownej renowacji, a po niej zaczyna tętnić życiem.  Przyjeżdża tutaj dość regularnie zresztą Wojciech Jaruzelski.Nocują tutaj ważni goście zagraniczni, a w latach 80-tych pałac jest jednym z miejsc internowania Lecha Wałęsy.  Szczerze mówiąc, chyba sama nie miałabym nic przeciwko, żeby być w tym pałacu internowana…… Pan Prezydent Wałęsa chyba też nie miał jakiś traumatycznych skojarzeń z tym miejscem, skoro już, jako Prezydent był bardzo częstym, powiedzmy weekendowym, gościem Pałacu.

Obecnie Pałac jest pod władaniem Muzeum Narodowego i jest tu zorganizowane Muzeum Wnętrz.  Ale chyba nie długo się taki stan rzeczy utrzyma. I szczerze mówiąc chyba dobrze. Widać, że na obecną chwilę nie ma środków, żeby zadbać o ten piękny majątek.  Mało tego, wokół pałacu jest wspaniały park i jezioro.  To wszystko aż się prosi, żeby stać się piękną rezydencją. Może nowy właściciel, jeżeli się pojawi, przywróci jej dawną świetność.

Ale póki, co zachęcam wszystkich do odwiedzenia tego miejsca. Super miejsce na wypad rowerowy.  I nie ma, póki, co oczywiście, tłumów.  Więcej szczegółów znajdziecie na oficjalnej stronie pałacu  http://otwock.mnw.art.pl/index.php.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *