Izabella z Czartoryskich Lubomirska – Warszawska „Żona Modna”

Jedną z ciekawszych postaci związanych z Warszawą, chociaż, nie tylko z Warszawą, jest Izabella z Czartoryskich Lubomirska.  A właściwie Elżbieta z Czartoryskich Lubomirska.  Z jej to inicjatywy powstały pałace: na Mokotowie (obecny pałacyk Szustra) i Rozkosz na Ursynowie.  Dzięki jej mecenatowi Wilanów zyskał trzy nowe budynki: kuchnię, kordegardę i łazienkę.  Lubomirska, będąc jedną z najbogatszych kobiet w Europie miała swoje pałace w Paryżu i Wiedniu. Do niej należał (oczywiście, między innymi) Łańcut i Wiśnicz. Tak jak już wspominałam, kobieta niezwykle bogata, ale niestety nieciesząca się w Polsce zbytnią popularnością. Postrzegana przez sobie współczesnych raczej, jako samolubna, rozrzutna, niezainteresowana sprawami Polski osoba. Ale czy tak było naprawdę – trudno powiedzieć.  Już od jakiegoś czasu, szukałam jakieś publikacji, która byłaby jej poświęcona, niestety nic nie znalazłam. W związku z tym przedstawię tę postać, na podstawie tych materiałów, które mam. Niestety ten artykuł będzie tylko w największym skrócie opowiadał historię tej wielkiej Pani.

Oczywiście na samym początku pojawiają się problemy z ustaleniem daty jej urodzenia.  A mianowicie w Polskim Słowniku Biograficznym, podany jest rok 1736.  Inne źródła mówią, że, w 1733. Z kolei, Stanisław Wasylewski pisze, że w roku 1816 ks. Piotr Woronicz, miał wygłaszać kazanie nad trumną 86-letniej księżnej.  Jeżeli w 1816r, miała 86 lat, musiałaby się urodzić w 1730. Co nie bardzo się zgadza, ze datą ślubu jej rodziców, ponieważ pobrali się w 1731 r. Tak, więc ja będę się trzymała daty 1733, chociaż przyznam się, że nie wiem, z jakiego źródła ta informacja pochodzi.  Rodzicami jej byli August Aleksander Czartoryski i Zofia z Sieniawskich primo voto Denhoffowa secundo voto Czartoryska.  Jej bratem był Adam Kazimierz Czartoryski.

Jeszcze zanim zagłębimy się dalej w życie księżnej marszałkowej, trzeba wspomnieć o jej imieniu.  Nasza bohaterka dostała na chrzcie imiona Elżbieta, Anna, Teofila.  Jednakże, w owym czasie pojawiła się moda, oczywiście z Francji, wołać na Elżbiety – Izabelle. A zgodnie z ówczesnym porzekadłem, że co Francuzi wymyślą, Polacy pokochają, i Elżbieta Lubomirska, zmieniła imię na Izabellę. Dlatego też w źródłach pojawia się, jako i Elżbieta i Izabella Lubomirska.

We wczesnej młodości Izabella Lubomirska zakochała się w Stanisławie Antonim Poniatowskim, naszym późniejszym królem.  Uczucie to później przerodziło się w nienawiść.  Ale po kolei. Niestety, według ojca Izabelli, Poniatowski, nie był wystarczająco dobrym kandydatem na męża jej ukochanej córki.  W związku z tym wydano ją za dalekiego krewnego Stanisława Lubomirskiego, który z czasem został Marszałkiem Wielkim Koronnym.  Na pewno nie było to małżeństwo z miłości. Według niektórych, Elżbieta nie cierpiała swojego męża, z drugiej jednak strony, jakby było tak źle, rozwiodłaby się z nim. Rozwody, w owym czasie, wchodziły do mody.  Według mnie, Stanisław Lubomirski kochał swoją żonę a ona odwzajemniała się szacunkiem.

Ale gdy tylko Stanisław Antoni zmienił się na Stanisława Augusta, króla Polski, Izabella wzorując się na Francji, zapragnęła być taką naszą lokalną Madame Pompadour.  I nawet była na dobrej drodze. Na przykład, zawsze mogła wejść do apartamentów królewskich.  Niestety kiedyś, weszła w nie najlepszym momencie, zastając swoją bratową – Izabellę z Flemingów Czartoryską, w królewskich ramionach. Inne kobiety jakoś Izabella tolerowała, ale swojej bratowej nie cierpiała to raz, a po drugie bardzo kochała swojego brata i nie chciała żeby robiono z niego rogacza. Ponoć to zdarzenie, zainspirowało ją do zaaranżowania afery trucicielskiej tzw. afery Dogrumowej, która, raz na zawsze miała przyczynić się do skłócenia Czartoryskiego z Poniatowskim, przede wszystkim skompromitować tego ostatniego. Cały misterny plan się nie powiódł i wyszło na jaw, że za tym wszystkim stoi Izabella. Konsekwencją tego, było odsunięcie się od niej części arystokracji, a ona też obrażona na całą Rzeczpospolitą, przepełniona nienawiścią do Stanisława Augusta, opuszcza Warszawę na zawsze.  Udaje się do Paryża. Trzeba doda, że od 1783 r. jest wdową.  Nie chcę wchodzić w ten drugi, według mojego podziału, etap życia Izabelli, bo to jest długa historia, więc tylko tak pokrótce, powiem, że nasza bohaterka, rzuca się w wir podróży.  Jest w Anglii, we Włoszech, bywa w nowomodnych SPA w Ostendzie czy w Karlsbadzie. Po wybuchu rewolucji francuskiej, osiada w Wiedniu. Jesień życia spędza Izabella pomiędzy pałacem w Wiedniu i w Łańcucie.  Umiera w 1816r. w Wiedniu.

Izabella Lubomirska, za pieniądze mogła mieć prawie wszystko( zresztą oszczędzanie nie było jej mocną stroną) nie mogła mieć jednak syna. Miała cztery córki, których nie darzyła wielką miłością. Ale wydała je dość dobrze za mąż.  I tak Aleksandra została żoną Stanisława Kostki Potockiego, Julia – wyszła za Jana Potockiego(autora „Rękopisu znalezionego w Saragossie”), mężem Izabelli był Ignacy Potocki, a mężem Konstancji – Seweryn Rzewuski. Zięciów też różnie traktowała, ale chyba najbardziej ceniła Stanisława Kostkę Potockiego, który często pomagał jej w zakupach dzieł sztuki. Ponieważ jej największym marzeniem było mieć syna, wzięła sobie wychowanka, syna dalekiego krewnego, Henryka Lubomirskiego, i na niego przelała całą swoją matczyną miłość.

Jaką była Izabella?  Ponoć bardzo urodziwa, chociaż niskiego wzrostu. I to był jej kompleks. W związku z tym chodziła na obcasach, a krzesła w jej pałacach tak były ustawione, żeby mogła zawsze siedzieć wyżej od innych. Do tego zawsze nosiła wysoko upięte peruki. Jej ulubionym kolorem był błękit i dlatego często nazywano ją „błękitną markizą”.  Jeżeli chodzi o charakter, mówiono, że bywała złośliwa i zazdrosna. Jako przykład można przytoczyć taką oto historię.  A mianowicie w Warszawie miał odbyć się bal. Zjechało, więc do stolicy wielu znaczących gości. Między innymi Izabela Branicka z Białego Stoku, wraz z nią przyjechał jej utalentowany krawiec, który szył jej piękne suknie.  Z zazdrości, żeby Branicka, za dobrze nie wyglądała, Lubomirska porwała tego krawca i 2 dni trzymała w zamknięciu.  Trzeba przyznać, że miała charyzmę;-).  Uwielbiała wszystko, co francuskie, nawet pranie woziła do Francji. Ponoć mówiła bardzo dobrze po francusku.  Język Polski był dla niej językiem plebsu.

Ale pomimo tego, że więcej jest negatywnych opinii na temat naszej bohaterki, to trzeba powiedzieć, że w swoich włościach robiła wiele dobrego.  Nie było wioski w jej dobrach, żeby nie zbudowała szkoły, szpitala, nie osadziła lekarza czy akuszerki, dbała o zakłady dobroczynne i nigdy nie zapominała o biednych. Może, więc jednak nie była taką złą, jak o niej mówiono.

Czytelniku, jak więc kiedyś będziesz w Wilanowie, zatrzymaj się na chwilę przy obrazie Bacciarellego – Izabella Lubomirska.  Chyba ta „Żona Modna” zasługuję na chwilę zadumy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *